Konnichi wa ♥
Oj, długo mnie nie było. Przepraszam, Was. Nie było i chęci, i pomysłu :c Poza tym zamknęłam się w świecie Darów Anioła - zaczęłam czytać tą serię - i mam lekką(no może dużą x3) obsesję na tym punkcie :p Ale przejdźmy do rzeczy!
Byłam dziś z Igą w Sopocie, w celu pójścia do kina. Choć znamy się od zerówki to pierwszy raz byłyśmy razem w kinie. A na co? Domyślacie się pewnie z tytułu. Tak, Gwiazd Naszych Wina to film, na którym ja i Iga bardzo się poryczałyśmy. Cóż, pękłam wcześniej, Iga natomiast dusząc płacz wytrzymała troszkę dłużej. Najlepsze jednak było kiedy upuściła zakrętkę od picia, schyliła się po nią, po czym spadła z krzesła. Dobrze, że nikt nas nie widział. Na sali było tylko 5 osób, a my byłyśmy w najwyższym rzędzie.
Pod koniec dostałam dziwnego ataku, paniki? Śmiechu? Chyba na przemian. W każdym razie raz się śmiałam, a potem płakałam. Płacz chyba zrozumiałe czemu - bardzo smutny film, ale nadal nie wiem czemu zaczęłam się śmiać. Musiałam aż oprzeć się o Igę, bo wbrew woli zgięłam się w pół i wydałam z siebie jęk(mam nadzieję, że nikt tego nie słyszał).
Tak, a więc film był okrutnie smutny. Jednak bardzo, ale to bardzo piękny, dający do myślenia. Wszystkim, którzy się jeszcze wahają - polecam!

Płacz na przemian ze śmiechem wygląda jak objaw ataku histerii. Filmu nie tykam nawet kijem, zbyt wrażliwa jestem na dramaty. Wierzę na słowo, że dobry.
OdpowiedzUsuńHe he ;P Ale myślę, że to jednak było coś typu - patrzę na film, płaczę, jak spojrzę na Igę, która zaczyna mnie uspokajać to się śmieję. No nie ważne, coś mi odwaliło :3
UsuńMoja mama i tata też tak powiedzieli xD Mama mówiła, żebym nawet jej nie opowiadało o czym to było :p