niedziela, 30 listopada 2014

♣ My hair ♣

Hej, Kochani!

Dziś postanowiłam napisać Wam co nieco o moich włosach. Mam nadzieję, że post się spodoba.

_____________________________________________________________________

Moje włosy sięgają mi trochę poniżej łopatek i wydają się całkiem długie, ale tylko kiedy opadają na plecy. Mam włosy cieniowane i kiedy wezmę je do przodu sprawiają wrażenie znacznie krótszych. Muszę przyznać, że przez jakiś czas chciałam je wyrównać, ale teraz znowu podobają mi się takie jakie są i chyba ścieniuję je jeszcze bardziej. 


To co mnie denerwuje to fakt, że lekko... nie wiem jak to nazwać... wyginają się(?) na końcach. Nie są idealnie proste, ale też nie są falowane. Na zdjęciu powyżej widać jak najkrótsze pasmo jest tak lekko wygięte.

Kiedy byłam mała miałam włosy do brody i nie wyglądało to dobrze. Od tamtej pory postanowiłam, że już ich tak nie zetnę, a zapuszczę do talii. Nie będę pokazywać zdjęć z dzieciństwa, bo się ośmieszę, haha. 

Moje włosy nie są gęste, wręcz cienkie i mam ich dość mało. Zaraz po wysuszeniu / umyciu opadają, robią się oklapłe i sklejają się w takie pasma co sprawia wrażenie, że są brudne. W ogóle się nie puszą. Niektóre dziewczyny powiedzą, że to dobrze, ale chodzenie z oklapłymi, chudymi włosami też nie jest fajne. Poza tym mam rozdwojone końcówki.

Tak, to prawda, że farbuję, ale wbrew pozorom pianka tak bardzo nie niszczy włosów. Nie używam już szamponetki, bo to ona poniekąd tak zniszczyła mi końcówki, poza tym nie chciała się zmyć przez jakiś czas. Miałam więc przez około 2 miesiące rudawe końcówki. Pianka ładnie się zmywa i nie zostawia śladów.


Jak widzicie, nawet nie ma śladu, że kiedykolwiek miałam fioletowe włosy.

To farbowanie nie było w 100% udane, ponieważ było to pierwsze, a wiadomo - moja mama nie jest fryzjerką, chociaż nieźle jej idzie :D Ścina, farbuje, czesze kiedy trzeba ;)

Włosy myję szamponem z olejkiem arganowym, Nie mogę jeszcze stwierdzić czy jest dobry, ponieważ używam go od 4 dni.


Do tego używam odżywki SYOSS. Sprawia, że włosy są milsze w dotyku i łatwiej się je rozczesuje.


Suszę włosy kiedy jest zimno. Mam niską odporność i w innym przypadku od razu bym się przeziębiła. W lato rzadko mi się zdarza używać suszarki. Czeszę włosy szczotką Tangle Tezzer i muszę przyznać, że jestem z niej zadowolona. Wyrywa mi mniej włosów i wreszcie nie muszę się szarpać przez 10 minut z włosami.

Po całej operacji mycia włosów nakładam jeszcze 2 kropelki olejku arganowego na końcówki.



I to chyba tyle co do moich włosów. Nie jestem znawczynią, więc jeśli coś robię źle to robię to nieświadomie xD

Pozdrawiam,
Lis ;*

wtorek, 25 listopada 2014

Ciapkowo

Cześć!

Post będzie nieco inny, zwłaszcza, że można nazwać to apelem. A wszystko zaczęło się kiedy z klasą byłam w Ciapkowie. Postanowiłam napisać na blogu, bo chciałabym pomóc, a nie mogę z wiadomych powodów - mam psa i kota. 

Ciapkowo to schronisko dla bezdomnych zwierząt w Gdyni. Z klasą zorganizowaliśmy zbiórkę karmy dla nich, ponieważ wiadomo - koszta są duże, a niedługo zima, a psów w schronisku jest aż 270!!


Prawda jest taka, że psiaki i tak mają teraz lepiej, ponieważ (jak widać na zdjęciu) wybudowano nowy pawilon - ocieplany, estetyczny. Nie nanosi się błoto, ponieważ psy mają swój wybieg wyłożony betonem. Jest im ciepło i można powiedzieć, że dobrze, ale ten budynek i troska opiekunów to tylko zaspokojenie potrzeb fizycznych. Nikt, nawet wolontariusze, nie zastąpią psu kochającego właściciela i tętniącego miłością domu. 


Dlatego apeluję do wszystkich, nie tylko tych, którzy mieszkają w Trójmieście, aby pomogli schroniskom. Nie mówię tu od razu o adopcji. Oczywiście zachęcam, ale karma, koce, zabawki - to też pomaga. A od 16 lat(przynajmniej tu) można zostać wolontariuszem :)


Wiem, że niektórzy mówią "w schroniskach są brzydkie i agresywne psy". Nie zgodzę się z brzydotą. Dla osoby, która kocha zwierzęta wygląd nie jest ważny, a większość i tak jest śliczna. Agresywne? Tak, owszem, czasem się zdarza. Ale przecież po to są tu opiekunowie - aby pracować nad psami. 


Nie wiem co mogę więcej powiedzieć... jestem zdołowana, bo te psy cieszą się na nasz widok mając nadzieję, że to właśnie Ty będziesz osobą, która wyzwoli go z klatki. Da kochający dom. Miłość i troskę...




Podobał Wam się post?

Co sądzicie o schroniskach?

Pozdrawiam
Kitsune.


wtorek, 18 listopada 2014

✾ Today it's a good day ✾


Witajcie, Liski!

Ile razy budzimy się (lub zasypiamy) z myślą: "O nie znów muszę iść do szkoły!". Prawda jest taka, że wiele osób od razu ma założenie pesymistyczne. Przez to jesteśmy bardziej podatne na stres, co skutkuje oczywiście złym nastrojem, niechęcią do wszystkiego co związane z jednym słowem - "szkoła". Powiedzmy więc "nie" złemu humorowi. Sprawmy, aby codziennie starać się mieć dobry dzień, bez stresu, niepokoju. 

 Kluczem do sukcesu jest nasze podejście, potem już będzie z górki. Przepis na to jak mieć dobry dzień i lepiej przetrać szkołę jest sprawdzony przeze mnie, choć na Was może nie działać tak jak na mnie. W końcu każde jesteśmy inne, a ten post to tylko wskazówki.

1. Do szkoły szykuj się dzień wcześniej. Spakuj książki, na spokojnie sprawdź czy wszystko odrobiłaś. Warto też przyszykować sobie ubranie na następny dzień, a jeśli się malujecie to położyć w jednym miejscu kosmetyki, aby rano ich nie szukać.

2. Połóż się spać wcześniej. Wiem, że teraz dużo osób chodzi spać o 23, a nawet o 1 w nocy, a następnego dnia narzekają. Zapewne 80% tych osób przesiedziały te godziny na Facebook'u czy innych portalach społecznościowych, bądź odrabiały lekcje, bo "przypomniało mi się dopiero o 23!". Ja chodzę spać o 22.00, a o 21.00 zaczynam się szykować do spania(mycie się, pakowanie itd.).


3. Kolejny punkt to wcześniejsze wstawanie. Ta rada łączy się z poprzednią. Jeśli idziesz wcześniej spać, to wstań wcześniej, aby potem nie biegać przerażona, że zaraz się spóźnisz do szkoły lub ucieknie Ci autobus.

4.  Kiedy już usiądę na łóżku i "dobudzę się", mówię sobie "Dziś jest dobry dzień". Nie jest to istotne czy na głos, czy w myślach, ale ważne, żeby w ogóle to zdanie pojawiło się po pobudce. Nie wiem czemu, ale wspiera mnie to w przetrwaniu szkoły, szykowaniu się do niej... 

5. Nie ociągaj się z pobudką oraz szykowaniem. Nie sztuka włączyć sobie budzik na 6.00, a wyjść z pokoju o 6.40. 

Te 5 punktów pomagają mi zwalczać tą wielką i często spotykaną nienawiść do szkoły. Trzeba zrozumieć, że jest ona obowiązkowa i tak czy siak do ukończenia 18 lat trzeba codziennie wstawać. Nie uwzględniłam tu punktu o tym, aby robić lekcje od razu po przyjściu do domu, ponieważ właśnie wczoraj próbowałam to wykonać i nic. Nie potrafię myśleć od razu po przyjściu. Mój umysł musi odpocząć i dopiero o 16 zabieram się za odrabianie pracy domowej, bo wtedy robię ją szybciej i efektowniej, a także nie męczę się z jednym zadaniem 10 minut.

♦ Koszula: SheInSide ♦ Spodnie: Sinsay ♦ Czapka: Zara ♦ Zdjęcia: Samsung Galaxy S Advance

Wypróbujcie to(jeśli chcecie ^^) i napiszcie w komentarzu, czy pomogło. A może Wy macie jakieś sposoby? 

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru!
Kitsune ♥

sobota, 15 listopada 2014

☁ Clowdy ☁


Hello!

Dziś jest wyjątkowo brzydko. Zimno, pochmurnie, a w dodatku, kiedy szłam na spacer z Tajgą do lasu padał deszcz. Może nie duży, bo taka mżawka, ale nie było przyjemnie. Chciałam wstawić zdjęcia z lasu, ale okazało się, że nie wyszły najlepiej i z 90(!!) wstawiłabym 3. Przed chwilą pobawiłam się trochę lustrzanką i zrobiłam kilka zdjęć. 



Ostatnio zauważyłam, że ubieram się pod kolor do pogody i pory roku. W wakacje nosiłam często jasne, kwieciste bluzki, teraz coraz ciemniejsze. W mojej szafie przeważa kolor szary. Nie przeszkadza mi to. Nie lubię wyróżniać się z tłumu jeśli chodzi o strój. Trzymam się swojego stylu, noszę kolory od bieli przez pastelowe kolory do czerni. 


Mam nadzieję, że jutro pogoda będzie lepsza, a zwłaszcza będzie cieplej. Odezwę się w poniedziałek(może :]). Myślę, że te 2 dni wystarczą mi, aby wymyślić jakiś tematyczny post. A może Wy coś zaproponujecie?

♥ Bluzka: Reserved
♥ Spodnie: Cubus
♥ Zdjęcia: Nikon D60

Buziaki!
Lis.

czwartek, 13 listopada 2014

✎ My tips for learning ✎

Hello!

Ponieważ mamy listopad, a chyba każdy wie, że przełom październik - listopad to czas sprawdzianów, kartkówek, pytań, postanowiłam napisać o tym jak sama się uczę. Muszę przyznać iż dużo osób nazywa mnie 'kujonem', choć i ja do tego przywykłam i czasem też tak siebie nazywam. Chodzi oczywiście o znaczenie potoczne, czyli osoba mądra, z dobrymi ocenami. Kiedyś miałam z tym problem, bo sprawiało mi to przykrość, ale myślę, że i ja i moi przyjaciele troszkę dorośliśmy i już tak się nie wyzywamy. Ale bez przedłużania, zapraszam na post!



✽ Uczenie się czegoś na pamięć ✽

Wtedy często wyśpiewuję treść. Właśnie mam okazję uczyć się dat na piątek(jutro) i oto jak to robię: Czytam jedną datę, po czym ją śpiewam, potem kolejną, ale śpiewam już te dwie. Przez to piosenka robi się coraz dłuższa, co też ćwiczy pamięć. Jest to na zasadzie gry, w którą pewnie zdarzyło wam się grać: osoba mówi np. kot, a następna powtarza po niej i dopowiada coś swojego itd. aż ostatnia osoba musi powiedzieć wszystko co jej poprzednicy. Mi to naprawdę pomaga, choć często następnego dnia budzę się z bólem gardła :)


✽ Uczenie się na sprawdzian ✽

Po prostu zakreślam ważne informacje w książce, a w zeszycie piszę je na kolorowo lub w jakikolwiek inny sposób je zaznaczam, aby wyróżniały się od pozostałych. Potem prościej mi coś znaleźć, a że jestem wzrokowcem zapamiętuję wyróżniającą się w tym przypadku treść.

✽ Pisownia ✽

Często zdarza się, że musimy nauczyć się pisowni danego wyrazu, w moim przypadku jest to słownictwo francuskie, ale przecież czasem są kartkówki ze słownictwa i na angielskim. Wtedy czytam na głos dane słowo, ale tak, jak się pisze. Czasem zdarza mi się również pisać je kilka razy, ale kiedy mam dobry dzień i słowa nie są dla mnie jakieś trudno to wystarczy mi tylko popatrzeć na to słowo i wymawiać je w myślach.


Myślę, że tyle porad Wam wystarczy :] W razie czego, chętnie odpowiem na pytania, jeśli to było dla Was mało. Dajcie znać w komentarzu, czy post się podobał!

Zdjęcia są z ostatniej mini sesji fotograficznej. Fotografem oczywiście była Kasia <3

Pa pa, Kochani! ;*
Kitsune

wtorek, 11 listopada 2014

✻ New! ✻

Cześć!

Długo nie pisałam, ale to już słyszeliście miliony razy. Zawiniłam, nie mam wymówki.

Teraz coś zupełnie innego. Być może dla niektórych będzie to zmiana na lepsze, a dla niektórych na gorsze. Długo myślałam czy to zrobić, czy nie, ale ostatecznie stało się. Zmieniłam adres i nazwę bloga. Ale nie tylko. Zmieniłam siebie. Nie jestem już wiewióreczką, robiącą zdjęcia po nocy, w złym świetle... Pożegnajmy się więc oficjalnie z Vevee. Od dziś jestem traktującą na poważnie blog Kitsune(jap. lis). Możecie więc nazywać mnie lis, lisica lub po prostu Kitsune - Wasz wybór. 

Dlaczego ta zmiana?

Chcę, aby 'pseudonim' wyrażał mnie. Uczę się japońskiego, dlatego wybrałam nazwę w tym języku. A lis? Właściwie nie wiem czemu, ale czuję się swobodniej mówiąc "Jestem Kitsune" niż "Jestem Vevee". Veve. Nazwa ta wprawdzie wymyślana na szybko. Nad lisem musiałam już trochę pomyśleć.

Od razu mówię, że czasem będę podpisywała się Lis lub Lisica, ale oficjalnie Kitsune :3

Nie wiem czy nowa ja się Wam spodobam, ale jest to mój blog i chcę, aby to głównie mi się podobał :) A teraz, według mnie jest lepiej.
























Papa, moje liski :*

Kitsune ♥