piątek, 27 czerwca 2014

Koniec roku, koniec podstawówki

Aloha! 

Jak pewnie wiecie dziś było zakończenie roku szkolnego. Pisałam coś o tym wczoraj, więc nie będę się powtarzać. Ten post również nie będzie wspaniały. Chcę po prostu jeszcze raz przypomnieć, że od jutra( 28 czerwiec ) do 7 lipca żaden post nie pojawi się na blogu. Związane jest to z moim obozem. 

Nie będę przedłużać, bo muszę się w końcu pakować.

Na koniec pokażę jeszcze wczorajszy nabytek:

Czytają mój blog może jacyś fani "Supernatural"? :)

Miłego dnia i pozostałych 2 miesięcy ♥

środa, 25 czerwca 2014

☼ Holidays ☼

Cześć, Kochani!

Tak, wiem, że ostatnie nieco zaniedbałam bloga. Ale co poradzić, nie miałam ani czasu, ani chęci. Wiem, że nudzi Was już mój blog(zauważyłam to po spadającej liczbie obserwatorów :c), dlatego postanowiłam "wziąć się w garść". Właśnie powiedziałam sobie: "Koniec, Veve! Wejdź wreszcie na bloggera i coś napisz!". 

Mimo to, znów improwizuję pisząc, ale postaram się, aby ten post był choć trochę tematyczny. 

Na sam początek może kilka zdań z kategorii "co tam u mnie"?

A więc, można powiedzieć, że szkoła już skończona. Dziś był kiermasz książek, ale zmieniam gimnazjum i nie wiem jakie będą podręczniki, więc nic nie kupowałam. Jutro natomiast, jest sprzątanie sal, ale ponieważ nikt nam nie powiedział, na którą to godzinę, to wątpię, żebym teraz uganiała się z dowiadywaniem się, o której to jest. Z resztą, na co komu 23 osoby, aby lekko ogarnąć malutką salę? A w piątek, jak pewnie wiecie, już zakończenie roku! Cieszę się ogromnie, ale też smucę, bo mimo, że nie przepadałam za większością(ale jest też kochana mniejszość ^^) to będzie mi brakowało mojej klasy. Jednak związałam się przez te 6 lat, nawet z osobami, których nie lubię. Wiem, brzmi dziwnie, ale może ktoś rozumie.
Kolejna, ważna informacja to mój wyjazd. Od 28 czerwca do 7 lipca nie będzie ode mnie żadnego odzewu. Wyjeżdżam na pierwszy w życiu obóz i chyba jasne, że nie będę miała dostępu do internetu. Nie wspominając już o czasie.
Kiedy wrócę, na pewno pojawi się albo Lookbook, albo Haul. Albo połączenie obu. W każdym razie mam kilka planów na wakacje, m. in. pofarbowanie końcówek włosów na fioletowy.

❀ Wakacje - świetny czas na miliony rzeczy!❀

Nie uważacie, że to prawda? Tylko jakie... Dziś ode mnie kilka pomysłów!

A więc można...


❀ Ruszać się ❀

Nie zawsze oznacza przymusowy sport "byleby schudnąć". Rób to co lubisz - skacz, tańcz. Mniejsza o odchudzanie! Po prostu ciesz się życiem, ruszaj się, śmiej się! Nie zmarnuj wakacji na siedzeniu przed telewizorem lub komputerem, wyjdź na dwór. Nawet dłuższy wypad do centrum handlowego to jakaś dawka ruchu.


❀ Czytać ❀

Co można robić lepszego niż czytać ulubioną książkę w burzowe dni?


❀ Zmienić coś w pokoju ❀

Nie trzeba od razu robić remontu. Wystarczy jakieś nowe ułożenie poduszek, ozdoba na ścianę, nowa figurka - i pokój od razu wygląda ciekawiej!


❀ Spędzać czas z przyjaciółmi ❀

Może wypad do centrum handlowego? Albo po prostu zwykły spacer? Z przyjaciółmi wszystko jest świetne!


❀ Puszczać balony z tajemniczą wiadomością w świat ❀

Skocz z koleżanką na miasto, kupcie balony z helem, wypiszcie "tajemniczą" wiadomość i poślijcie je w świat! Nie wiem czemu, ale zawsze chciałam tak zrobić ^^ 


❀ Zrobić coś szalonego ❀

Nie ma wakacji bez śmiechu! Zacznij tańczyć na środku ulicy, zrób po prostu coś szalonego!


Mam nadzieję, że być może lekko natchnęłam was co do planów na wakacje :) Wszystkie zdjęcia są z grafiki google.

Miłych i wesołych wakacji!
Vevee ♥

niedziela, 15 czerwca 2014

Riviera i spacer

Hej!

Muszę przyznać, że mimo okropnej pogody w sobotę, weekend spędziłam świetnie. Dobrze, że dziś, w niedzielę pogoda się poprawiła.

A więc w sobotę około 11 wybrałam się na zakupy do Riviery. Prawda jest taka, że to był pierwszy mój taki wypad autobusem. Mama nie chce mnie puszczać tak daleko, ale akurat wtedy dała się namówić. Zrobiłyśmy z Igą kółko po Gdyni. I mimo, że byłyśmy w Rivierze aż 3 godziny to kupiłam tylko kolczyki za 14, 50 w Orsay. Potem pojechałyśmy do Tesco po lakiery do paznokci. Właściwie to tylko Iga miała kupić, ale w końcu i tak zapłaciłam te 3,50 za granatowy lakier firmy Miss Selene.

Wieczorem wpadła do mnie Kasia i miło spędziłyśmy czas. Zaczęłyśmy oglądać film Persy Jackson i bogowie olimpijscy: Złodziej pioruna, ale nie udało nam się go skończyć. Kiedy indziej :)

Dziś, w niedzielę wybrałam się na spacer z mamą i jej 3 koleżankami, które przyjechały do nas w piątek z Wrocławia. Najpierw pojechałyśmy na bulwar zobaczyć występ mojego brata, który brał udział w zawodach. Potem skoczyłyśmy na Skwer Kościuszki. Skończyło się na tym, że zjadłam 2 gofry i wypiłam mini puszkę Coca Coli (za darmo, ponieważ rozdawali ^^). Jedynym minusem był bardzo silny i zimny wiatr. 
Bardzo interesujące zdjęcie puszki po Coca Coli.

A dziś, około 16.20 wpadnie do mnie Sara. Jeszcze nie wiem co będziemy robić oprócz tradycyjnego dostania głupawki, ale na pewno coś się wymyśli :)

Morświn na Skwerze Kościuszki :p
Miłej niedzieli!
♥ Vevee ♥

środa, 11 czerwca 2014

Summer is coming...

Hej!

Czy u was też jest tak gorąco?


U mnie, nad morzem, jest wręcz okropnie! Gdyby tylko był jeszcze przyjemny wiaterek. Ale nie. Tylko co jakiś czas wieje. Poza tym jest gorąco, sucho i duszno. Ech, współczuję mojemu kotu, który w zimowym futrze musi znosić te upały. 

Plusem jest to, że wreszcie można wyciągnąć krótkie spodenki i bluzki bez rękawów! A ja kocham lekkie ubrania ♥ No, a więc i tak lepsza taka pogoda, a nie śnieg i deszcz :3 

Poza tym chcę jakoś odświeżyć pokój. Właśnie teraz będę zaczynać robić świecznik ze słoika :) Poza tym mam jeszcze wiele innych pomysłów, ale to wam już pokażę na zdjęciach. 

Do był taki króciutki pościk :)
Pa pa!

sobota, 7 czerwca 2014

Gwiazd Naszych Wina

Konnichi wa ♥

Oj, długo mnie nie było. Przepraszam, Was. Nie było i chęci, i pomysłu :c Poza tym zamknęłam się w świecie Darów Anioła - zaczęłam czytać tą serię - i mam lekką(no może dużą x3) obsesję na tym punkcie :p Ale przejdźmy do rzeczy!

Byłam dziś z Igą w Sopocie, w celu pójścia do kina. Choć znamy się od zerówki to pierwszy raz byłyśmy razem w kinie. A na co? Domyślacie się pewnie z tytułu. Tak, Gwiazd Naszych Wina to film, na którym ja i Iga bardzo się poryczałyśmy. Cóż, pękłam wcześniej, Iga natomiast dusząc płacz wytrzymała troszkę dłużej. Najlepsze jednak było kiedy upuściła zakrętkę od picia, schyliła się po nią, po czym spadła z krzesła. Dobrze, że nikt nas nie widział. Na sali było tylko 5 osób, a my byłyśmy w najwyższym rzędzie. 
Pod koniec dostałam dziwnego ataku, paniki? Śmiechu? Chyba na przemian. W każdym razie raz się śmiałam, a potem płakałam. Płacz chyba zrozumiałe czemu - bardzo smutny film, ale nadal nie wiem czemu zaczęłam się śmiać. Musiałam aż oprzeć się o Igę, bo wbrew woli zgięłam się w pół i wydałam z siebie jęk(mam nadzieję, że nikt tego nie słyszał).

Tak, a więc film był okrutnie smutny. Jednak bardzo, ale to bardzo piękny, dający do myślenia. Wszystkim, którzy się jeszcze wahają - polecam!